WEDDING PLANNER

- Sukienka z
pewnością pęknie!- pisnęła ruda osóbka, ciągnąc uparcie gorset sukni do góry.
Ładna była
to kreacja. Biały gorset i prosta, rozłożysta spódnica z niebieskimi wzorami
przy krańcach. Panna młoda kręciła się
przed lustrem w salonie od dobrej pół godziny.
Koło
rudzielca w sukni ślubnej stała druga kobieta. Na imię miała Loretta. Brązowe włosy sięgały jej do ramion,
niebieskie oczy świeciły specyficznym blaskiem. Do twarzy miała przyklejony
uśmiech, a w duchu posyłała swoją klientkę do diabła. Jak zwykle jednak nie
powiedziała nic. Strzepnęła tylko
niewidzialny kurz z nowej, chabrowej garsonki i powtórzyła po raz kolejny:
-
Oczywiście, że nie pęknie. Leży idealnie.
- A kwiaty
już są?
- Są, są,
róże jak pani chciała- odparła pośpiesznie konsultantka.
Raczej
dobrze im się współpracowało. Starały się wynajdować kompromisy i nie wchodzić
sobie w drogę. Z wyjątkiem jednego szczegółu. Ruda panna młoda zarządziła
stanowczo: „Żadnych lilii na moim ślubie! Mają być czerwone róże!”
No i dostała
swoje róże. Róże, które były cierniem w oku Loretty i nie pasowały zupełnie do
niczego. Panna młoda zaakceptowała jednak zasugerowane zaproszenia, oraz nie
miała obiekcji jeśli chodzi o salę wraz z jej dekoracją. Pan młody nie wtrącał
się wcale; Starał się żyć według zasady „Wszystko co sobie życzysz, kochanie”.
- Cieszę
się, że pani tu jest- powiedział nagle rudzielec uśmiechając się do lustra
nerwowo.
- Ja
również. Wygląda pani przepięknie- odpowiedziała Loretta bardziej z
przyzwyczajenia, niż z dobrego serca.
- Nieprawda!
Jestem potwornie niska i tłusta! Nie wiem co on we mnie widzi!- pisnęła ruda
chudzina i ku rozpaczy Loretty, najwidoczniej miała zamiar się rozpłakać.
W planach,
po przymiarce sukni, miały jednak jeszcze ostateczne zatwierdzenie listy gości,
wybór szampana i Loretta koniecznie chciała pokazać jej prawie gotową salę
weselną.
- Nie, skąd!
Nigdy nie widziałam chudszej panny młodej! Olśni pani wszystkich!- zawołała natychmiast,
w ostatniej chwili powstrzymując potok łez.
Ruda
kobietka uśmiechnęła się uspokojona do swojego odbicia w lustrze. Loretta odetchnęła z ulgą. Pora na kolejny
punkt listy.
***
- Tutaj jest
miejsce dla najbliższej rodziny ze strony pani, a tutaj stół dla rodziny męża.
Tak jak ustaliłyśmy, sala do tańca jest za kotarą, tu obok. Jakieś pytania?
Panna młoda
była zachwycona. Bladoróżowe podwieszenie pod sufitem z tiulu, oświetlały
skromne lampiony. Drewniane stoliki były pięknie ozdobione różami. Przy nich
stały krzesła z amarantowymi pokrowcami.
- Tak to
sobie wyobrażałam! Szampan zostaje bez zmian?
- Tak, Champ Persin Brut.
- Świetnie, w takim razie może chodźmy dalej?
- Tak, Champ Persin Brut.
- Świetnie, w takim razie może chodźmy dalej?
Ten ślub
mógł być jednym z najważniejszych w karierze Loretty.
***
- A tort na
pewno będzie trzypiętrowy?
- Będzie.
- Musi pani
przypilnować, by figurka nie spadła przy krojeniu…
- Proszę się
tym nie martwić, będę miała na nią oko.
- Ładną
wybrałyśmy, prawda?
- Prawda.
- A bukiet?
- Pani matka
przywiezie.
- Wszystko
się uda, prawda pani Loretto?
- Prawda.
Tak to tyle ode mnie na początek. Wedding Planner to świetny
zawód, o którym szczerze mówiąc dowiedziałam się z filmów. Zauroczył mnie
jednak do reszty.
Konsultantem ślubnym nie może oczywiście zostać byle kto.
Potrzebna jest osoba ze smakiem i fantazją, świetnie zorganizowana, lubiąca
współpracować z ludźmi i myślę, że wyjątkowo cierpliwa. Praca ma wady i zalety,
jednak zyskuje coraz większą popularność.
Myślę, że największym
jej plusem jest satysfakcja ze
wspaniałych rezultatów. Oczywiście nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem,
ale jak wielka jest radość, jeśli nasza praca jednak się opłaci!
Kolejnym może być
po prostu dobra zabawa- Konsultant nie siedzi ciągle za biurkiem i jeśli wybrał
zawód z powołania, to myślę, że może mu to przynieść wiele frajdy.
Odnosząc się do powyższego, nie mogę nie zwrócić uwagi na minus, który sam się nasuwa- po
zorganizowaniu któregoś wesela z kolei, to może się po prostu stać nudne (nie
zapominajmy jednak, że każdy ślub jest inny).
Trzecia zaleta to posiadanie kontaktów. Konsultant musi
znać się na rzeczy, mieć w małym palcu ślubny rynek, oraz wszelkie lokale.
Wadą mogą być
jednak zajęte weekendy, których nie można poświęcić dla rodziny lub znajomych.
Również mogą trafić nam się niezbyt mili klienci- wiecznie niezadowoleni lub niechętni do
kompromisów.
Nie zapominajmy, że Wedding Planner powinien mieć również
prawo jazdy. Musi przecież móc dojechać wszędzie- komunikacja miejska może tym
razem nie podołać.
Poza tym wiele par nie stać na dodatkowy koszt (mniej więcej tak do 3 tys. złotych). Są również takie (szczególnie panie), które wolą wszystko zaplanować same.
Poza tym wiele par nie stać na dodatkowy koszt (mniej więcej tak do 3 tys. złotych). Są również takie (szczególnie panie), które wolą wszystko zaplanować same.
Przygotowując się do tego posta, obejrzałam przypadkiem
znaleziony film, który w tytule ma właśnie ten zawód. Scenariusz dość banalny i
przewidywalny, jednak obejrzeć zawsze można jeśli ktoś jest fanem Jennifer
Lopez. Polecam wszystkim romantyczkom ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz