niedziela, 22 września 2013

Przepraszam, czy mogę zająć panu chwilę?

Przepraszam, czy mogę zająć panu chwilę?

Nie od dziś wiadomo, że są zawody lubiane przez ludzi i te mniej. Pod lupę chciałabym wziąć te, które irytują nas samym swoim istnieniem. Zacznijmy od konsultanta Call Center.
I Ramka Hegel siedzi w call center i słyszy jak kolega obok rozmawia z klientką  Kolega: TAK DARMOWE ROZMOWY SĄ DO WSZYSTKICH SIECI, ALE TEŻ POZA NASZĄ SIECIĄ...  II Ramka Hegel woła kolegę z boksu obok Hegel: PSST...  III Ramka Kolegą okazuje się być Platon Hegel: TY! NAPRAWDĘ SĄ JACYŚ LUDZIE POZA NASZĄ SIECIĄ? Platon: NIE SĄDZĘ, ALE TAK MAM NPISANE W SKRYPCIE.
Konsultant: "Na kogo usługa jest zarejestrowana?"
Klient: ''Na mamę''
Konsultant: ''Godność mamy?''
Klient: ''Kobieta''*

Dzwoni telefon. Znowu. Obcy numer. Jesteśmy w trakcie robienia czegoś niezmiernie ważnego, a on ciągle dzwoni. Zirytowani do granic możliwości w końcu odbieramy.
- Dzień Dobry, Anna Kowalska, ja jestem konsultantem firmy tej i tej i dzwonię aby przedstawić panu/pani naszą najnowszą ofertę…
I wtedy nasza cierpliwość idzie myć rączki. No bo dlaczego, do jasnej Anielki, ktoś do nas dzwoni, by paplać bez sensu w najmniej odpowiednim momencie? Czy nie oczywistym faktem jest, że gdy nam się skończy umowa SAMI zaczniemy interesować się nowymi?
Oczywiście w złości wypowiadamy niezbyt miłe i cenzuralne słowa. Następnie zwykle w wielkim oburzeniu rozłączamy się, by wrócić do przerwanych czynności.

Dobrze, tak to wygląda ze strony odbiorcy. No to może spójrzmy na problem, ze strony konsultanta.

Konsultant do klientki, dyktującej swoje dane: "I jak Ignacy?"
Klientka: "Nie, jak Irena."*

Konsultant nie może rzucić słuchawką, ani obrażać klienta. Musi znosić obelgi z wysoko podniesioną głową, puszczać je mimo uszu i jeszcze (UWAGA!) kontynuować rozmowę by sprzedać produkt swojej firmy. Jeżeli już nie ma szans na przebicie się, musi podziękować za rozmowę. Czasami zapominamy, że to jest zawód tych ludzi i nie robią tego dlatego, że im się nudzi. Taka praca to świetna możliwość zarobienia pieniędzy najczęściej dla studentów.
Nie wszyscy jednak nadają się do tej pracy, ponieważ jest ona bardzo nerwowa i stresująca. Firma wymaga by dziennie sprzedawać określoną ilość umów/produktów.  Mało kto wie, ze  za jakąkolwiek obrazę klienta, konsultant może stracić pracę, ponieważ rozmowy są nagrywane, a od czasu do czasu przesłuchuje je przełożony. Przed przystąpieniem do pracy konsultant jest szkolony w rozmowach z klientem, jak i w tym co musi sprzedać. Takich szkoleń jest wiele. Jeśli chodzi o stawki godzinowe, zależy to od firmy zatrudniającej, najczęściej jest to umowa na zlecenie. Przez ponad rok właśnie w ten sposób pracowała moja siostra. Kosztowało ją to wiele wytrwałości i spokoju psychicznego, mimo to lubiła tą pracę. Siostra opowiadała mi, że po minucie rozmowy, wiedziała czy sprzeda produkt/umowę, po tonie głosu klienta.
To jest po prostu ich praca, z której muszą się wywiązać. Nie zapominajmy o tym, szczególnie gdy następnym razem będziemy mieszać konsultanta z błotem.

Konsultant: "Dzień dobry, nazywam się X i dzwonię w imieniu..."
 Klientka: "Ooo! Moja ulubiona telefonia! Jak miło, że pan dzwoni. Tylko wyłączę bigos i możemy rozmawiać i rozmawiać"*

A może pożyczkę?!
Galeria. Godzina piętnasta, jak codziennie przechodzę koło stanowiska pewnego banku, w drodze na autobus. Już po chwili słyszę:
- Przepraszam bardzo, czy mógłby pan poświęcić mi chwilę?
Mężczyzna z walizką w ręku wykręca się jak może. Miła pani nieustępliwie próbuje jednak go przekonać, facet irytuje się coraz bardziej. Kobieta w końcu ustępuje, a niedoszły klient rusza szybkim krokiem w stronę peronu. Mnie nie zaczepiają. Za młodo wyglądam. Stanowisko mieści się w strasznie głupim miejscu. Tam prawie każdy się śpieszy; Czasem ktoś się zatrzyma, przeprosi, pokaże niecierpliwie na zegarek. Przyglądam się, a w głowie tłucze się jedno pytanie: Jak czuje się pracownik takiego stanowiska?
Pewnego dnia zaryzykowałam i  podeszłam. Kobieta dziwi się, jednak po wyjaśnieniu sprawy godzi się odpowiedzieć na kilka moich pytań.

- Jaki ma pani stosunek do swojej pracy?
- Ja tu pracuję już od trzech lat i bardzo lubię mieć kontakt z klientem i bardzo lubię pracować z ludźmi. Nawet jak klient odpowie coś niemiłego, po prostu pracuję dalej. Wiem za co pracuję i przynosi mi to satysfakcję.
- Czy zdarzyło się Pani kiedyś by ktoś panią obrażał, nakrzyczał?
- Oczywiście, że tak! Jeszcze gorzej! Przeklinał itd. Wyzywał… Są różni klienci i my po prostu musimy być uodpornieni na takie rzeczy.
- W jakiej kategorii wiekowej najczęściej trafiają się tacy niemili klienci?
- Bez znaczenia. Od 18 do nawet 70 roku życia. Jak już mówiłam, są różni klienci, którzy nie rozumieją, że osoba ma daną pracę do wykonania, prawda?
- Tak, podobnie jak na słuchawkach…
- Dokładnie, na słuchawkach jest tak samo. Trzeba mieć po prostu silny charakter i wiedzieć za co się pracuje. Jeśli się to lubi i przynosi to satysfakcję to takimi osobami człowiek się nie przejmuje.
- Dziękuję bardzo.
- Proszę bardzo J
***
* Sytuacje pochodzą z tej strony. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz