Przepraszam, czy mogę zająć panu chwilę?
Nie od dziś wiadomo, że są zawody lubiane przez ludzi i te mniej. Pod lupę chciałabym wziąć te, które irytują nas samym swoim istnieniem. Zacznijmy od konsultanta Call Center.
Konsultant: "Na kogo usługa jest zarejestrowana?"
Klient: ''Na mamę''
Konsultant: ''Godność mamy?''
Klient: ''Kobieta''*
Klient: ''Na mamę''
Konsultant: ''Godność mamy?''
Klient: ''Kobieta''*
Dzwoni telefon.
Znowu. Obcy numer. Jesteśmy w trakcie robienia czegoś niezmiernie ważnego, a on
ciągle dzwoni. Zirytowani do granic możliwości w końcu odbieramy.
- Dzień Dobry,
Anna Kowalska, ja jestem konsultantem firmy tej i tej i dzwonię aby przedstawić
panu/pani naszą najnowszą ofertę…
I wtedy nasza
cierpliwość idzie myć rączki. No bo dlaczego, do jasnej Anielki, ktoś do nas
dzwoni, by paplać bez sensu w najmniej odpowiednim momencie? Czy nie oczywistym
faktem jest, że gdy nam się skończy umowa SAMI zaczniemy interesować się nowymi?
Oczywiście w
złości wypowiadamy niezbyt miłe i cenzuralne słowa. Następnie zwykle w wielkim
oburzeniu rozłączamy się, by wrócić do przerwanych czynności.
Dobrze, tak to wygląda ze strony odbiorcy.
No to może spójrzmy na problem, ze strony konsultanta.
Konsultant do klientki, dyktującej swoje dane: "I jak Ignacy?"
Klientka: "Nie, jak Irena."*
Konsultant nie może rzucić słuchawką, ani obrażać klienta. Musi znosić obelgi z wysoko podniesioną głową, puszczać je mimo uszu i jeszcze (UWAGA!) kontynuować rozmowę by sprzedać produkt swojej firmy. Jeżeli już nie ma szans na przebicie się, musi podziękować za rozmowę. Czasami zapominamy, że to jest zawód tych ludzi i nie robią tego dlatego, że im się nudzi. Taka praca to świetna możliwość zarobienia pieniędzy najczęściej dla studentów.
Nie wszyscy jednak
nadają się do tej pracy, ponieważ jest ona bardzo nerwowa i stresująca. Firma
wymaga by dziennie sprzedawać określoną ilość umów/produktów. Mało kto wie, ze za jakąkolwiek obrazę klienta, konsultant może
stracić pracę, ponieważ rozmowy są nagrywane, a od czasu do czasu przesłuchuje
je przełożony. Przed przystąpieniem do pracy konsultant jest szkolony w
rozmowach z klientem, jak i w tym co musi sprzedać. Takich szkoleń jest wiele.
Jeśli chodzi o stawki godzinowe, zależy to od firmy zatrudniającej, najczęściej
jest to umowa na zlecenie. Przez ponad rok właśnie w ten sposób pracowała moja
siostra. Kosztowało ją to wiele wytrwałości i spokoju psychicznego, mimo to
lubiła tą pracę. Siostra opowiadała mi, że po minucie rozmowy, wiedziała czy
sprzeda produkt/umowę, po tonie głosu klienta.
To jest po prostu
ich praca, z której muszą się wywiązać. Nie zapominajmy o tym, szczególnie gdy
następnym razem będziemy mieszać konsultanta z błotem.
Konsultant: "Dzień dobry, nazywam się X i dzwonię w imieniu..."
Klientka: "Ooo! Moja ulubiona telefonia! Jak miło, że pan dzwoni. Tylko wyłączę bigos i możemy rozmawiać i rozmawiać"*
A może pożyczkę?!
Galeria. Godzina piętnasta, jak codziennie przechodzę koło stanowiska pewnego banku, w drodze na autobus. Już po chwili słyszę:
- Przepraszam bardzo, czy mógłby pan poświęcić mi
chwilę?
Mężczyzna z
walizką w ręku wykręca się jak może. Miła pani nieustępliwie próbuje jednak go
przekonać, facet irytuje się coraz bardziej. Kobieta w końcu ustępuje, a
niedoszły klient rusza szybkim krokiem w stronę peronu. Mnie nie zaczepiają. Za
młodo wyglądam. Stanowisko mieści się w strasznie głupim miejscu. Tam prawie
każdy się śpieszy; Czasem ktoś się zatrzyma, przeprosi, pokaże niecierpliwie na
zegarek. Przyglądam się, a w głowie
tłucze się jedno pytanie: Jak czuje się pracownik takiego stanowiska?
Pewnego dnia zaryzykowałam
i podeszłam. Kobieta dziwi się, jednak
po wyjaśnieniu sprawy godzi się odpowiedzieć na kilka moich pytań.
- Jaki ma pani stosunek
do swojej pracy?
- Ja tu pracuję
już od trzech lat i bardzo lubię mieć kontakt z klientem i bardzo lubię
pracować z ludźmi. Nawet jak klient odpowie coś niemiłego, po prostu pracuję
dalej. Wiem za co pracuję i przynosi mi to satysfakcję.
- Czy zdarzyło się
Pani kiedyś by ktoś panią obrażał, nakrzyczał?
- Oczywiście, że
tak! Jeszcze gorzej! Przeklinał itd. Wyzywał… Są różni klienci i my po prostu
musimy być uodpornieni na takie rzeczy.
- W jakiej kategorii
wiekowej najczęściej trafiają się tacy niemili klienci?
- Bez znaczenia.
Od 18 do nawet 70 roku życia. Jak już mówiłam, są różni klienci, którzy nie
rozumieją, że osoba ma daną pracę do wykonania, prawda?
- Tak, podobnie
jak na słuchawkach…
- Dokładnie, na
słuchawkach jest tak samo. Trzeba mieć po prostu silny charakter i wiedzieć za
co się pracuje. Jeśli się to lubi i przynosi to satysfakcję to takimi osobami
człowiek się nie przejmuje.
- Dziękuję bardzo.
- Proszę bardzo J
***
* Sytuacje pochodzą z tej strony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz