To
mały człowiek, a nie debil ~ Abelard Giza
Dobrze,
dziecko. Małe, śmieje się, krzyczy, płacze od święta. Minęło sześć miesięcy, już
się przyzwyczailiśmy. Przesypia noce,
budzi się wcześnie rano. Chcesz sobie pospać dłużej, bo majówka, bo niedziela?
Nic z tego!
Kuba jest w sumie kochany. Nie mówię, że ubóstwiam wszystkie dzieci, bo to
nieprawda. Ale on jest tak jakby „mój”. Mój przyjaciel, odwieczny wróg milusińskich numer jeden, został
chrzestnym chłopca, który ma teraz jakoś z 16 miesięcy. Jeździ do niego co
jakiś czas, zanudza nas opowieściami, pokazuje zdjęcia tego słodkiego mulatka. Czteroletnią
siostrę chłopca też uwielbia, no bo jak tu nie kochać dzieci z afro?! <3
Młodzi faktycznie
są świetni. Na każde „ale przecież ty nie lubisz dzieci” słyszę „ALE TO MOJE DZIECI!”. Ostatnio
siedząc na werandzie przegadaliśmy o dzieciach z godzinę, a potem o
samochodach, no bo to przecież czas na prawo jazdy. Chyba się starzejemy…
Już od dawna
w Internecie można znaleźć skecz Abelarda
Gizy, który krytykuje mówienie do dzieci
„w dziwny sposób”, np. Aleee masz śliczną czapeczkę! Ktoo ma śliczną
czapeczkę?! Jasiu ma śliczną czapeczkę!”. Oglądając to zawsze sobie myślałam,
rany faktycznie ludzie tak mówią, jak do debila, a nie małego człowieka. Postanowiłam
wtedy, że nigdy się do małego dziecka tak nie odezwę.
Ale wiecie
co? Nie da się. Można się upierać, ale
takie „dziwne” gadanie sprawia, że dziecko bardziej nam ufa, wie że nie mamy
nic złego na myśli i śmieje się w głos. Przynajmniej gdy jeszcze nie mówi.
Więc tak,
mówię do mojego chrześniaka w ten dziwny, irytujący sposób. Sprawia mi to
frajdę jeśli uda mi się doprowadzić go do śmiechu. Już nie uważam, że to
traktowanie go jak „debila” i dobrze mi
z tym!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz