wtorek, 29 kwietnia 2014

To mały człowiek, a nie debil ~ Abelard Giza


To mały człowiek, a nie debil ~ Abelard Giza

 Dobrze, dziecko. Małe, śmieje się, krzyczy, płacze od święta. Minęło sześć miesięcy, już się przyzwyczailiśmy.  Przesypia noce, budzi się wcześnie rano. Chcesz sobie pospać dłużej, bo majówka, bo niedziela? Nic z tego!

Kuba jest  w sumie kochany.  Nie mówię, że ubóstwiam wszystkie dzieci, bo to nieprawda. Ale on jest  tak jakby „mój”. Mój przyjaciel, odwieczny  wróg milusińskich numer jeden, został chrzestnym chłopca, który ma teraz jakoś z 16 miesięcy. Jeździ do niego co jakiś czas, zanudza nas opowieściami, pokazuje zdjęcia tego słodkiego mulatka. Czteroletnią siostrę chłopca też uwielbia, no bo jak tu nie kochać dzieci z afro?! <3
Młodzi faktycznie są świetni. Na każde „ale przecież ty nie lubisz dzieci”  słyszę „ALE TO MOJE DZIECI!”. Ostatnio siedząc na werandzie przegadaliśmy o dzieciach z godzinę, a potem o samochodach, no bo to przecież czas na prawo jazdy. Chyba się starzejemy…

Już od dawna w Internecie można  znaleźć skecz Abelarda Gizy, który krytykuje mówienie do  dzieci „w dziwny sposób”, np. Aleee masz śliczną czapeczkę! Ktoo ma śliczną czapeczkę?! Jasiu ma śliczną czapeczkę!”. Oglądając to zawsze sobie myślałam, rany faktycznie ludzie tak mówią, jak  do debila, a nie małego człowieka. Postanowiłam wtedy, że nigdy się do małego dziecka tak nie odezwę.
Ale wiecie co? Nie da się.  Można się upierać, ale takie „dziwne” gadanie sprawia, że dziecko bardziej nam ufa, wie że nie mamy nic złego na myśli i śmieje się w głos. Przynajmniej gdy jeszcze nie mówi.
Więc tak, mówię do mojego chrześniaka w ten dziwny, irytujący sposób. Sprawia mi to frajdę jeśli uda mi się doprowadzić go do śmiechu. Już nie uważam, że to traktowanie go jak „debila”  i dobrze mi z tym!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz